WYMYŚLIĆ MIASTO

Brakuje nam nowoczesnej opowieści o tym, czym jest (jakim jest?) Bieruń. Taka opowieść pomogłaby nam się wypromować, ale może też zbudować wspólnotę dumnych obywateli? Przy okazji to szansa na przezwyciężenie konfliktu bieruńsko-bieruńskiego.

Sukcesy naszych sportowców-seniorów zadziwiają. Nauczyciele wf-u z nowobieruńskiego gimnazjum dotychczas kojarzeni byli głównie przez jego absolwentów. I to najczęściej przez pryzmat za obcisłych i pstrokatych trykotów, o których jeszcze w szkole chodziły legendy. Kto by wtedy pomyślał, że to na tyle sprawni chodziarze, że na igrzyskach seniorów w Turynie zajmą czołowe lokaty w rywalizacji z zawodnikami z całego świata?
 
Ale dlaczego ktoś miałby w ogóle cokolwiek pomyśleć? Dotąd nikt nie zadbał o to, byśmy mogli poczuć się dumni. Nasi miejscy urzędnicy lekką ręką przeznaczający na budowę organów w kolejnym kościele 600 tys. zł (!) ani złotówki nie zainwestowali w jakąś opowieść, np. o bieruńskich sportowcach.
 
Właśnie narracji nam brakuje, nowoczesnej opowieści o tym, czym jest (jakim jest?) to miasto?
 
Obcy w tej chwili najczęściej identyfikują wybijający się ponad niskie zabudowania szyb kopalni. Tutejsi sferę skojarzeń mają zdecydowanie szerszą, bo i Bieruń jest niejednoznaczny i różnorodny. Zupełnie różne są losy autochtonów z wielopokoleniowych rodzin i tych, którzy przyjechali tu za chlebem. Całkowicie inna jest zabudowa i topografia wiekowego Bierunia Starego i – w stanowczej większości – socjalistycznego Nowego.
 
To wzdłuż tych różnic przebiegają przecież podziały wśród bieruńskiej społeczności. Podziały szkodliwe, bo konserwujące nie tylko symboliczne rozdarcie dzielnicowe. Dopóki będą istnieć, czyli dopóki będzie zachodziła potrzeba skrupulatnego porównywania wysokości nakładów na obie dzielnice, dopóki jedni będą depozytariuszami historii i tradycji, a drudzy „gorolami” bez tożsamości, dopóty nie będzie jednego Bierunia. Przemyślana narracja wznosząca się ponad te podziały mogłaby to zmienić.
 
Równie ważne jest, byśmy taką narrację potrafili wyeksportować. Jesteśmy za bogaci i mamy zbyt duży potencjał, by marnować się w takiej bylejakości.
 
*
 
Sukces chodziarzy to tylko pretekst, bo sukcesów sportowych mamy, mimo niskiego profesjonalizmu lokalnych klubów, sporo. Takim niezagospodarowanym sukcesem jest choćby kariera Macieja Iwańskiego, który brylował do niedawna na boiskach ekstraklasy i występował w reprezentacji. Albo Henryka Latochy, absolutnej gwiazdy futbolu, współsprawcy największego dotąd sukcesu polskiej piłki klubowej – finału Pucharu Zdobywców Pucharów przegranego z wielkim Manchesterem City, do którego doszedł z Górnikiem Zabrze.
 
Dlaczego pozwalamy się marnować karierom z takim potencjałem marketingowym i symbolicznym? Przecież mogłyby posłużyć nie tylko za świetną markę, z którą mogliby nas kojarzyć np. tyszanie (którzy wiedzieli, jak wykorzystać Mariusza Czerkawskiego), ale to może dzięki nim udałoby się zbudować wspólnotę? Jak w Kasinie Wielkiej, gdzie dopinguje się Justynę Kowalczyk. Sportowiec za wielkiego kalibru? To proszę sobie wyobrazić, że malutka Schodnia żyje karierą Waldemara Soboty. Gdy grał w Śląsku, do Wrocławia na mecze z jego udziałem wyjeżdżają z rodzinnej miejscowości autokary.
 
Innym, zdecydowanie kosztowniejszym pomysłem, jest zbudowanie klubu, za który nie trzeba by się wstydzić w Polsce. Za małe miasto? Od dwóch sezonów o awans do ekstraklasy ociera się Termalica Bruk-Bet Nieciecza, zespół z liczącej 750 mieszkańców wsi. Kibice pamiętają też drużyny z malutkiego Grodziska Wielkopolskiego czy Wronek, które jeszcze w latach dwutysięcznych grały o ligowe najwyższe cele. Sukcesy tego typu zespołów zawsze stały siłą lokalnego biznesu. Czy to nie z niego słynie nasz powiat?
 
Oczywiście pomysł, że w dobie kryzysu finansowego znajdą się gotowi zainwestować ciężkie pieniądze może być odebrany jako fantazja, ale pewne rzeczy zrobić może samorząd. Mógłby na przykład solidnie doinwestować inicjatywy takie jak UKS „GOL”. To solidna szkółka piłkarska, w której gry uczą się już parolatki. Na treningi przychodzi po parędziesiąt osób i jeżeli kiedykolwiek wyrośnie u nas drugi Lewandowski, to z pewnością tam. Gmina wspomaga inicjatywę kwotą… 9,5 tys. zł. To prawie o ok. 63 razy mniej niż za wspomniane organy, a przecież chodzi o regularną promocję sportu, zagospodarowanie nowoczesnej infrastruktury sportowej i o budowę środowiska – wokół rywalizujących na boisku dzieciaków gromadzą się rodzice, tworząc tzw. kapitał społeczny. UKS robi wielką pracę, wyręczając np. urzędników z BOSiR-u. Nie stać nas na lekceważenie tej pracy.
 
Flagową imprezą wszystkich gmin bieruńsko-lędzińskiego jest z kolei Amatorska Liga Piłki Nożnej. Gdy z rozpędu nazwałem ją kiedyś „powiatową”, zostałem przywołany do porządku, bo starostwo nie dokłada do niej ani grosza. W ALPN co tydzień rywalizują ze sobą drużyny reprezentujące nasze miejscowości i dzielnice (np. Czarnuchowice, Kopciowice czy Homera), na boiskach spotyka się kilkuset gryzących trawę niedzielnych piłkarzy, a urzędnicy… nic. No, prawie nic, bo w organizację angażuje się BOSiR. Poza nim żadna z lokalnych instytucji.
 
A przecież to na boisku dochodzi do integracji, za którą chwali nasz powiat b. premier i przewodniczący Europarlamentu Jerzy Buzek. Teraz należałoby te rozgrywki dofinansować, przydać im prymatu, np. organizując uroczysty finał z udziałem wysokich polityków (czemu nie Buzka?) Albo z udziałem naszych piłkarskich gwiazd, i to najlepiej w ramach obchodów którejś z imprez plenerowych. A może, skoro udało się to w Krakowie, finałowy mecz powinien się odbyć na albo tuż przy rynku? Tam mogłyby rywalizować też dzieci, jak w Pszczynie, gdzie odbywają się zawody piłki nożnej w wersji mini.
 
*
 
Oczywiście Bieruń jako miasto piłki nożnej czy sportu to zaledwie jedna z wielu możliwości. Równie dobrze moglibyśmy postawić na turystykę albo taką gminę, w której rokrocznie bije się rekordy Guinessa. Wszystko tkwi w naszych i urzędników głowach. Ci drudzy koncentrują się na inwestycjach i równych drogach. I świetnie, ale to już nie wystarcza.
 
Żeby być atrakcyjnym punktem na mapie śląskiego, trzeba coś zaoferować. A jeżeli samemu się nie potrafi wymyślić lejtmotywu, to wystarczy zapytać mieszkańców (ew. agencję marketingową, choć tu trzeba uważać).
 
Spójrzmy, jak się to robi w innych miastach. Oświęcim to „Miasto Pokoju”. To świetna alternatywa dla oczywistego skojarzenia z obozem zagłady, któż z nas nie zna tego hasła? A przecież za Wisłą organizuje się też jeden z najciekawszych festiwali muzycznych w Polsce (Life Festiwal), gra też utytułowana drużyna hokejowa.
 
Dlaczego turyści odwiedzający obóz nie mieliby się zatrzymać w Bieruniu po więcej niż tylko nocleg? Za małe miasto? A Zator? Niespełna czterotysięczna miejscowość, do niedawna kojarząca się z Doliną Karpia, a dzisiaj stały punkt na lokalnej mapie wycieczek, swoją popularność zawdzięcza niewielkiej odległości od Krakowa i Katowic (ok. 50 km). Powstaje tam właśnie kolejny park rozrywki i to największy w całej Polsce.
 
Naszą szansą miały być paciorkowce. Jakich to wizji nie rozciągali przed nami urzędnicy. Miał być park miejski, ale i miejsce wycieczek ściągających do toru saneczkowego, kortów tenisowych, alejek, małej gastronomii… Wizji wcale nieprzesadzonych – w Sosnowcu podobne tereny stały się wizytówką miasta, można się tam wybrać np. na narty. U nas niedawno pojawił się pomysł: rozebrać i sprzedać pod budowę autostrad. To doskonała ilustracja tego, że potrafimy marnować potencjał.
 
Dominik Łaciak
POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
Dodaj komentarz
Aby uniknąć każdorazowego podawania nicku oraz przepisywania kodu z obrazka, zarejestruj się.
Jeśli masz swoje konto, zaloguj się.
Komentarze
  • ~HaroLoobvotS
    2017-11-21

    Forum Cialis Acquisto Meilleur Prix Cialis France Viagra Plus For Sale <a href=http://sildenaf100mg.com& gt;viagra</a> Dutasteride Dutasteridum Avana(Avanafil)

  • ~HaroLoobvotS
    2017-09-20

    Cialis Kamagra Generic http://cialtobuy.com - cialis buy online Cheap Levitra Canadian Pharmacy
    Levitra Precios Dapoxetina Ou Paroxetina
    Doxycycline With Free Shipping Visa <a href=http://cialtobuy.com >cialis</a> C'Est Quoi Le Viagra