GWIAZDY W FILMIE LĘDZINIANINA

Weronika Rosati i Piotr Adamczyk wystąpią w najnowszej produkcji lędzinianina Wojciecha Stuchlika. - To będzie thriller, którego akcja dzieje się na nowojorskim Manhattanie - zdradza producent.

Portale plotkarskie piszą, że angaż Piotra Adamczyka w "Fisheye" to dzieło Weroniki Rosati. "Aktorka sprytnie wykorzystała moment i do głównej roli podpowiedziała Stuchlikowi Piotra" - twierdzi pomponik.pl. - Trudno powiedzieć, czy tak było. Casting to długotrwały proces - mówi lędzinianin.
 
Stuchlik cieszy się z zamieszania wokół filmu. Najważniejsze, że się o nim mówi. O czym będzie "Fisheye"?
 
- To thriller o więzionej przez wiele miesięcy kobiecie.
W trakcie pobytu w mieszkaniu bohaterka dowiaduje się, skąd pochodzi i w jakim celu zostaje porwana
 
- tłumaczy Stuchlik. A w jakim celu zostaje porwana? - Tego nie zdradzę - zarzeka się.
 
Mimo że akcja będzie się toczyć na nowojorskim Manhattanie, zdjęcia zostaną zrealizowane w Warszawie. - Powstaną właściwie w dwóch mieszkaniach, porywacza i ofiary - mówi producent. Takie rozwiązanie podyktowane jest względami finansowymi. - Robimy film niskobudżetowy jak na polskie warunki, ale z pewnością ten wyniesie więcej niż 50 tys. zł. Tutaj mówimy raczej o setkach tysięcy.
 
Horror na Mazurach
 
Właśnie za 50 tys. zł Stuchlik wyprodukował swoje ostatnie dzieło, horror "Silent Lake" (czytaj recenzję). To opowieść o brytyjskiej parze, Lindzie i Peterze, którzy spędzają urlop na mazurskich jeziorach. Sielankę przerywa Galinda, potwór z mazurskich legend. Film został pokazany na licznych przeglądach, m.in. na Festiwalu Niezależnych Filmów Fantastycznych i Horrorów w Bielawie. W Gdyni zakwalifikował się do trójki obrazów pokazywanych na plaży. Napisał o nim też Kuba Wojewódzki w swojej kronice popkulturalnej na łamach "Polityki".
 
O "Silent Lake" jego reżyser Mariusz Kuczewski
 
- "Silent Lake" generalnie się spodobał. Był chwalony za dobre zdjęcia, ciekawe ukazanie Mazur. No i z tego powodu, że 82-minutowy film udało się zrobić za 50 tys. zł - mówi Stuchlik.
 
Krytycy zarzucili dziełu, że łudząco przypomina wielki "The Blair Witch Project". Film o amerykańskiej wiedźmie spopularyzował w kinie konwencję found footage. Ta polega na wykorzystywaniu "znalezionych taśm" i czyni z nich oś fabuły, jak w "[REC]" albo "Paranormal Activity". I zwykle polega na tym, że oglądamy drżący obraz kręcony "z ręki".
 
3 miliony złotych na film
 
Kariera lędzińskiego producenta zaczęła się od innego horroru, "Sparrow". Na zdjęcia do murckowskiego lasu (część była kręcona w Lędzinach) aktorzy przylecieli z Anglii. Film opowiada o losach młodzieży na biwaku. Zabawę przerywa tytułowy Kruk, w wymyślny sposób zabijający kolejnych bohaterów.
 
 
Co charakterystyczne dla Stuchlika, jego filmy są anglojęzyczne. Taki też będzie "Fisheye". W ten sposób łatwiej o dystrybucję filmu za granicą. 
 
Czemu zawdzięcza sukces? - Pracuję od rana do nocy. Sporo czytam, ciągle gdzieś dzwonię i jeżdżę na spotkania - wyznaje. A gdzie chciałby być za 5 lat? - Chcę być producentem. Za dwa lata chciałbym mieć 3 mln zł na film. Zrobiłbym za to produkcję z amerykańskimi aktorami na światowym poziomie - mówi Stuchlik.
 
*
 
 
(Na zdjęciu kadr z filmu "Silent Lake")
 
(dł)
POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
Dodaj komentarz
Aby uniknąć każdorazowego podawania nicku oraz przepisywania kodu z obrazka, zarejestruj się.
Jeśli masz swoje konto, zaloguj się.