z solidarnością o górnictwie II

- Każdy jeden, kim by nie był, z zielonego czy czerwonego rządu, powinien zjechać. A dopiero później porozmawiamy, czy 25 lat to jest przywilej, czy to się należy górnikom, za przeproszeniem, jak psu kość.

W pierwszej części wywiadu z Tadeusz Krenzelem poruszyliśmy kwestie aktualne: co w związku z odwiertami i programem anty-smogowym. W drugiej próbujemy zrozumieć sens działalności związkowej.

Rozmawiał Jacek Moryc.

Ludzie niekoniecznie zdają sobie sprawę, czym się zajmują związkowcy. Zatem moje kolejne pytanie jest bardzo proste: co panowie właściwie tutaj robią?

Bardzo różnymi sprawami się zajmujemy. Musiałby pan posiedzieć tutaj z nami z tydzień, to zobaczyłby pan naszą pracę. Ogólnie naszą maksymą jest ochrona pracowników i sprawy BHP. Na bieżąco też monitorujemy system wynagrodzeń, żeby wypłaty dla górników nie były opóźnione, co się zdarza w innych zakładach pracy. Naszym niedawnym sukcesem było zagwarantowanie młodym pracownikom przyjmującym się do Kopalni Ziemowit umów na stałe już po roku pracy. To jest ważne, żeby tym ludziom umożliwić start w dorosłość. Oni chcą zakładać rodziny, kupować mieszkania, samochody. Umowy na stałe gwarantują im bezpieczeństwo, którego potrzebują.

Do kopalni przyjmowaliśmy różne osoby. Niektórzy wcześniej byli zatrudnieni w innych dużych zakładach pracy, np. w sieciach hipermarketów. I te osoby, pracując tutaj, są zszokowani, że można tak przestrzegać praw pracowniczych.

Jeszcze jedynie w takich zakładach jak kopalnie można o nie jakoś dbać. Natomiast

we wszystkich innych prywatnych przedsiębiorstwach jest zasada „nie podoba się, to wyp…, bo na twoje miejsce jest trzech innych”.

To są wyjątkowe sytuacje, jeśli jest inaczej. Nie wspominam już o umowach śmieciowych i innych tego typu rzeczach, to jest tragedia.

Pan mówi o tych dobrych rzeczach, ale są też historie, które źle wpływają na wizerunek związkowców. Mamy w pamięci sytuację z kopalni z Piast, którą nagłośniła "Gazeta Wyborcza". Tam związkowcy mieli podbijane fikcyjne zjazdy pod ziemię.

Na temat kopalni Piast nie chcę się wypowiadać. Nie znam kopalni, nie znam realiów i nie wiem, jak tam było. Trudno mi jest jakikolwiek osąd na ich temat powiedzieć. Ja pracuję na kopalni Ziemowit i mogę opowiedzieć, jak jest tutaj.

Ale rzeczywiście, w Polsce jest tak, że często tworzy się jakiś stereotyp. Bo my nie mamy środków masowego przekazu, ale masowego ogłupiania. Proszę zauważyć - redaktor powinien podać informację, a ja sam ją powinienem sobie przetworzyć. U nas jednak redaktor podaje informację i od razu mówi, jak mam to rozumieć. To jest ogromny błąd, że on już nastawia widza na określony tok myślenia.

Ale takie historie, jak ta z Piasta, psują wizerunek. Ludzie później nie zastanawiają się, czy to chodzi o związkowców z kopalni Piast, czy z kopalni Ziemowit. Związkowiec to związkowiec.

Wizerunek każdy powinien sobie sam wyrobić w życiu. Ja zapraszam, żeby zobaczyć jak wygląda praca związkowa i co dzięki tej pracy jest.

Czy pan uważa, że ktoś dałby górnikom Barbórkę? Czy dałby górnikom czternastkę? Nie, proszę pana.

Pracodawca chce jak najwięcej się nachapać, bo większość pracodawców nastawia się nie na zarabianie, a na nachapanie. A pracownik jest na ostatnim miejscu w tym wszystkim. I to jest właśnie rola związków: żeby w takich przypadkach przypominać o prawach pracowników.

Wspomniał pan o Barbórce i czternastce – o przywilejach, które mają górnicy pracujący w kopalni Ziemowit. Jednak są też osoby pracujące nie bezpośrednio w Kompanii Węglowej, ale zatrudnione u podwykonawców. Oni tych przywilejów nie mają.

Na Ziemowicie podwykonawcy pracują wyłącznie na powierzchni. Bodajże jest tylko jedna, która wykonuje prace pod ziemią. Ale oni wykonują bardzo niewielki ułamek prac, które ma do wykonania kopalnia.

Na pewno jest to problem Katowickiego Holdingu, że w nim ta głupia prywatyzacja poszła tak daleko. Dopiero teraz wszyscy się zastanawiają, co zrobić, żeby zejść z kosztami z tych firm. Ale to znowu jest pewien układ, który tam teraz nastąpił.

Porozmawiajmy też o wcześniejszych emeryturach, które są przywilejami górników. Otrzymują je przez wzgląd na trudny charakter pracy. Znamy jednak sytuacje, a nie są to przypadki odosobnione, kiedy górnik po uzyskaniu uprawnień wciąż pracuje na kopalni lub w innych zakładach pracy. 

Stanowisko związków w tej kwestii jest jednoznaczne: kiedy górnik nabywa prawa emerytalne, powinien odejść. Ale proszę zwrócić uwagę, że w tym kraju emerytura jest przywilejem, nie obowiązkiem,

i nie jest rolą związków zawodowych kogokolwiek wyganiać na emeryturę. Nie my jesteśmy od takiej polityki, żeby komuś zabierać pracę.

Natomiast u nas zarząd podjął dobrą decyzję i podniósł odprawę emerytalną z 17 do 20 tysięcy złotych. Odprawa jest dla tych, którzy nabyli prawa do emerytury i do 30 listopada odejdą z kopalni. Jeśli jednak pozostaną w pracy, tę odprawę bezpowrotnie utracą.

Powiedział pan, że nie jest rolą związków zawodowych zabierać komukolwiek pracę, jednak ten górnik-emeryt zabiera pracę osobie młodej, która mogłaby wejść na jego miejsce.

Oczywiście, że tak jest. Jednak proszę zwrócić uwagę na drugi aspekt tej sprawy: są takie stanowiska, na których rzeczywiście jest potrzebny ktoś z doświadczeniem.

Poza tym powtarza pan słowo przywileje. Ja ciągle powtarzam, że trzeba spróbować zjechać na dół. Każdy jeden, kim by nie był, z zielonego czy czerwonego rządu, powinien zjechać. A dopiero później porozmawiamy, czy 25 lat to jest przywilej, czy to się należy górnikom, za przeproszeniem, jak psu kość. Trzeba sobie zdawać sprawę, jak takie doświadczenie wpływa na człowieka. Trzeba to zobaczyć. Miałem przyjemność oprowadzać kiedyś tzw. wycieczki. Efekt był piorunujący.

Teraz jeszcze słyszymy zapowiedzi, że tylko te osoby, które pracują na ścianie, będą miały prawo do wcześniejszej emerytury. To jest druzgocące. Musi być zachowana stara zasada: każdy kto zjechał na dół ma równe prawa. Nikt inny sobie nie zdaje sprawy, co to znaczy być 650 metrów pod ziemią.

Ja proponowałbym każdemu tylko podjechać pod ten Imielin czy pod Chełm, to on już będzie miał w portki narobione.

Tylko jak tym pociągiem się przejedzie, a nie mówię już o wykonaniu jakiejkolwiek pracy. I dopiero wtedy, po takiej szychcie, niech ta osoba coś powie.

Dziękuję za rozmowę.  

POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
Dodaj komentarz
Aby uniknąć każdorazowego podawania nicku oraz przepisywania kodu z obrazka, zarejestruj się.
Jeśli masz swoje konto, zaloguj się.