Tunele czy złoty pociąg w Bieruniu?

Mamy swój bieruński złoty pociąg? Gdzieś w obrębie remontowanej Hamrowizny może się znajdować zejście do tuneli, które według niektórych mają prowadzić aż do Zamku Piastów w Oświęcimiu.

Sprawa legendarnych tuneli powraca z uwagi na trwające zagospodarowanie terenu tzw. Hamrowizny. Jednym z elementów skweru będzie tylko imitacja zejścia do tunelu. Ale czy to istniało naprawdę?

Dyskusja na ten temat ożyła po opublikowanych na Facebooku w grupie „Razem tworzymy historię Bierunia” zdjęciach autorstwa pana Bernarda Jaromina, przedstawiających według wielu internautów tunele, odkryte w czasie remontu chodnika na ul. Wawelskiej w Bieruniu w latach 90-tych XX w. Pod opublikowanymi zdjęciami pojawiło się wiele komentarzy osób, które słyszały o legendarnych bieruńskich tunelach. Głos w sprawie zabrał nawet były burmistrz Bierunia, który przekonywał, że w czasie remontu przejazdu kolejowego w roku 2012 lub 2013, ekipa remontowa natrafiła na strop tunelu na głębokości ok. 2,5-3 m.

Podobna sytuacja miała już miejsce i szeroko była opisywana w 2002 roku przez Zbigniewa Zająca w popularnej w tamtym czasie w Bieruniu gazecie „Nowa Rodnia”. Temat wywołały doniesienia gazety, że w trakcie wykopów przy remoncie przejazdu kolejowego przy ul. Wawelskiej natrafiono na niezidentyfikowane fragmenty budowli wykonanych z cegieł.  W tamtym czasie autor w swoich artykułach przedstawił relacje osób potwierdzających istnienie tajemniczych podziemnych korytarzy biegnących pod Bieruniem Nowym. Do najciekawszych należały relacje pana Karola Bendla,  pana Henryka Koja, pana Franciszka Labusa oraz pana Czesława Wieczorka.

Ten pierwszy opisywał swoją przygodę w następujący sposób: „gdy w roku 1940 potężna wichura poprzewracała drzewa rosnące wokół domu Hamera, jedno z nich wyrwane z korzeniami odsłoniło wejście do podziemnego korytarza. Wówczas to grupa chłopców w wieku 12-17 lat, głównie mieszkających w Hamrowiznie i okolicznych domach zaopatrzona w latarki i świece, zeszła do podziemi”. Ówczesny 12-letni Karol Bendel zapamiętał ten dzień i relacjonował go po latach. Przekonywał w swoim opowiadaniu, że wiele starych domów miało wejścia do lochów, które z czasem zostały zasypane. Opisywał, że chodnik „wykonany był z jasnego kamienia, dość wysoki i taki szeroki, że jak rozłożyłem ręce, to nie mogłem dosięgnąć bocznych ścian”.

Kolejną osobą opowiadającą wtedy o podziemnych korytarzach był pan Henryk Koj - „około roku 1970 budowano przed Hammrowym domem basen przeciwpowodziowy. W trakcie wykopów natrafiono na fundament jakiejś budowli… Był szeroki i tak solidny, że robotnicy nie mogli go usunąć. Dopiero młoty pneumatyczne pokonały przeszkodę. Pod spodem odsłonił się tunel. Roboty wstrzymano”. Z Krakowa przyjechali badacze. Ale zanim się to stało, pan Henryk ze swoim kolegą weszli do środka. I tak relacjonował to, co zobaczył: „Jeden z chodników prowadził do Hamrowizny, ale wejście do tego domu było zamurowane. W przeciwnym kierunku był chodnik, też zamurowany, prowadzący do starego domu Bendla. W kierunku Wisły, wzdłuż drogi prowadziło podziemne przejście, które po około trzydziestu metrach stawało się tak szerokie i wysokie, że mógłby chyba przejechać nim niewielki wóz zaprzężony w konia. Chodnik był zupełnie suchy, nie czuło się nawet stęchlizny. Szliśmy dość daleko – może i z pół kilometra, gdy postanowiłem zawrócić, ale mój kolega wybrał się dalej. Powiedział mi, że są tam jakieś schody, a poniżej zagradza dalszą drogę woda (…). W drugą stronę od Hamrowizny też był tunel, który prowadził w kierunku Kopciowic, ale solidne kraty zagradzały dalszą drogę. Widać, że tam, gdzie chodziliśmy, to nie były kanały, ale lochy służące do przemieszczania się ludzi. Ludzie z Krakowa weszli, pooglądali i powiedzieli, że nie mają one żadnych walorów zabytkowych (…)”.

Natomiast pan Czesław Wieczorek w tamtym czasie dementował sensacyjne doniesienia, wskazując, że to żaden podziemny chodnik i „pamięta z dziecięcych lat (czasy przedwojenne), że przy torach było solidne odwodnienie w postaci przepustów wykonanych z cegły”.  

Następnie autor artykułów przedstawił relację pana Franciszka Labusa, który relacjonował: „od 1942 pracowałem w fabryce papy w Nowym Bieruniu, dzięki temu poznałem wielu miejscowych ludzi. Moi znajomi opowiadali (a znali te historię z przekazów rodzinnych, od swoich dziadków), że miedzy naszą ziemią, a oświęcimskim zamkiem istniało tajemnicze przejście. Miało ono powstać jeszcze w średniowieczu, kiedy to Tatarzy najeżdżali te tereny. Mieszkańcy w obawie przed groźnymi hordami szukali schronienia, budując podziemne korytarze umożliwiające ukrycie się. (…).”

Okazuje się, że po siedemnastu latach, od kiedy Zbigniew Zając przedstawił relacje osób, żyjących jeszcze wtedy naocznych świadków istnienia bieruńskich korytarzy, nie wiemy wiele więcej na ten temat.

Dalej w sferze domysłów pozostaje odpowiedź na pytania: kto, kiedy i w jakim celu ogromnym nakładem sił i środków zbudował podziemne przejścia. 

Najprawdopodobniej nie istnieją żadne dokumenty ani plany budowlane potwierdzające istnienie podziemnych korytarzy.

Pozostają nam tylko zapisane relacje osób, w większości już nieżyjących, którzy snuli domysły, że tunele prowadziły do zabudowań szlacheckich w Kopciowicach, Solcy i do zabudowań dworskich w Zabrzegu przy Wiśle. Wskazując, że wszystkie te posiadłości należały kiedyś do jednego właściciela, który miał sobie zapewnić tajemne połączenie między swoimi dobrami. Najbardziej odważne wskazywały, że korytarze prowadziły nawet do Zamku Piastowskiego w Oświęcimiu.

Wskazywana jest jednak teza, że w tamtym czasie niemożliwa była budowa tunelu pod Wisłą. Po prostu nie było tak zaawansowanej technologii, która pozwoliłaby na zrealizowanie takiego przedsięwzięcia.

Obecnie gromadzone są przez pana Henryka Ganobisa i  Alojzego Lysko materiały do przyszłej książki pn. „Nowy Bieruń – dawne dzieje”. W książce zostaną przedstawione relacje kilkunastu świadków opisujących istnienie bieruńskich korytarzy. Książka ma zostać wydana w 2020 r.

Na powstającym właśnie na Hamrowiźnie skwerze zostanie umieszczona tablica, która będzie miała za zadanie zachować historię tego szczególnego miejsca dla kolejnych pokoleń. Być może technika będzie kiedyś tak zaawansowana i ogólnie dostępna, że będzie możliwe jednoznaczne potwierdzenie istnienia podziemnych korytarzy biegnących pod Bieruniem Nowym. A tam odnajdzie się bieruński złoty pociąg.

Jarosław Mokry

Zdjęcia wykonane przez pana Bernarda Jaromina

 

POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
Dodaj komentarz
Aby uniknąć każdorazowego podawania nicku oraz przepisywania kodu z obrazka, zarejestruj się.
Jeśli masz swoje konto, zaloguj się.