CZY TO KONIEC Z WYNAJMEM SAMOCHODÓW ZASTĘPCZYCH Z OC? - ODPOWIADA ADWOKAT MACIEJ SIWKA

Jak uchwała Sądu Najwyższego z dnia 24 sierpnia 2017 roku, sygn. akt III CZP 20/17 dotycząca wynajmowania samochodów zastępczych z OC sprawcy odbije się na praktycznej działalności firm zajmujących się tego rodzaju działalnością?

W sprawie Sąd Okręgowy w Warszawie zadał pytanie Sądowi Najwyższemu: „Czy w ramach obowiązku minimalizacji szkody, poszkodowanemu, który nie skorzystał z oferty najmu pojazdu od ubezpieczyciela OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, oferującego mu bezpłatnie pojazd zastępczy według stawek niższych, od oferowanych przez wynajmującego, przysługuje zwrot faktycznie poniesionych wydatków na najem pojazdu zastępczego?" Sąd Najwyższy w odpowiedzi na pytanie wskazał, że: „Wydatki na najem pojazdu zastępczego poniesione przez poszkodowanego, przekraczające koszty zaproponowanego przez ubezpieczyciela skorzystania z takiego pojazdu są objęte odpowiedzialnością z tytułu umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych, jeżeli ich poniesienie było celowe i ekonomicznie uzasadnione.”

O ile sama teza nie jest jakoś specjalnie przełomowa, to warto jednak wczytać się w treść uzasadnienia tej uchwały, która może całkowicie przemodelować praktykę działania i funkcjonowania firm zajmujących się wynajmem pojazdów zastępczych. W zupełnie inny sposób zostały zdefiniowane obowiązki poszkodowanego, jako wynajmującego samochód zastępczy, w toku likwidacji szkody z OC sprawcy.

W myśl dotychczasowej i zdawać by się mogło racjonalnej linii orzeczniczej poszkodowany w kolizji lub wypadku mógł wynająć samochód zastępczy w dowolnej firmie z branży, na czas naprawy pojazdu lub likwidacji szkody, dbając jedynie o to, aby cena za samochód zastępczy odpowiadający klasie i standardom pojazdu uszkodzonego nie odbiegała od cen występujących powszechnie na rynku. Innymi słowy cena powinna mieścić się w granicach – w pewnym uproszczeniu – od najniższej dostępnej na rynku do najwyższej. Oczywiście w większości przypadków przyjmowano także, aby czas najmu samochodu zastępczego był rzeczywiście czasem uzasadnionym.

W praktyce wyglądało to tak, że poszkodowany o ile miał okazję, kontaktował się z zakładem ubezpieczeń sprawcy (czasami to serwis zgłaszał szkodę zakładowi ubezpieczeń sprawcy) i wskazywał na potrzebę wynajęcia pojazdu zastępczego, lub też z taką propozycją – najczęściej bardzo ogólnikową występował sam ubezpieczyciel. Poszkodowany często natomiast oddając samochód do serwisu – np. autoryzowanego serwisu obsługi (ASO) danej marki uzyskiwał na miejscu samochód zastępczy. Samochód wynajmowany był czasami przed złożeniem propozycji przez ubezpieczyciela, lub przed poinformowaniem poszkodowanego przez ubezpieczyciela, o istnieniu w ogóle takiej możliwości. Decydowała o tym pewna wygoda, szybkość działania wypożyczalni samochodowej, brak jasno i klarownie sformułowanej oferty przez ubezpieczyciela, słaba komunikacja z ubezpieczycielem lub jej całkowity brak.

Przyjęcie koncepcji Sądu Najwyższego prowadzić będzie do pozostawienia poszkodowanego samemu sobie. Poszkodowany trzy razy zastanowi się zanim wynajmie samochód zastępczy w wypożyczalni, bo przecież mógł się spodziewać telefonu od ubezpieczyciela, a najlepiej samemu się z nim kontaktować, ba - ubezpieczyciel zadzwonił 3 dni później i poinformował, że firma z którą ten ubezpieczyciel współpracuje ma pojazd zastępczy, podobny do pojazdu Poszkodowanego. Co prawda nie byłby to pojazd podstawiony do warsztatu, w którym jest naprawiany pojazd poszkodowanego, czy pod jego dom, ale raptem to 20 km dalej (a to tylko przecież drobne niedogodności). Może więc lepiej kupić bilet miesięczny na komunikację miejską i jeździć autobusem? Nie, nie miesięczny – tygodniowy bo przecież za miesięczny nikt nie zwróci, był za drogi, naprawa trwała raptem 12 dni, mógł więc poszkodowany kupować bilety tygodniowe, zmaksymalizował szkodę. Niepotrzebnie.

Reasumując orzeczenie Sądu Najwyższego pomija zupełnie realia rynku wynajmu samochodów zastępczych oraz przede wszystkim praktykę zachowania ubezpieczycieli w takich sprawach. Odwołuje się do pewnego idealnego sposobu (modelu) postępowania, którego poszkodowany oczekiwałaby od ubezpieczyciela, a który w praktyce nie występuje. Poszkodowany z pewnością wolałby w dniu szkody otrzymać pojazd zastępczy o standardzie i klasie zbliżonej do tego jaki został uszkodzony, a do tego wystarczyłby jeden telefon i rozmowa z konsultantem. Jakie to byłoby piękne. Niestety zrozumie to ten tylko, który brał udział w wypadku czy kolizji, był bogu ducha winny, jego samochód stał w ASO na przedłużającej się naprawie z uwagi na m.in. uzupełniające oględziny ubezpieczyciela, czy przedłużającą się dostawę części zamiennych z magazynu centralnego w Tokio, sam zaś musiał walczyć z konsultantem o podstawienie samochodu zastępczego, na czas naprawy jego limuzyny luksusowej niemieckiej marki.

Pełna wersja artykułu znajduje się pod adresem: www.przedsiebiorca24.pl

Adwokat Maciej Siwka

adwokat / partner zarządzający
ACHTELIK SIWKA I WSPÓLNICY
ADWOKACI I RADCY PRAWNI

oddział w Lędzinach: ul. Hołdunowska 57, 43-143 Lędziny
tel. 32 749 80 50
www.asiw.pl
kontakt@asiw.pl

POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ