„WODY POLSKIE” UCHRONIĄ NAS PRZED WIELKĄ WODĄ?

Kiedy w Polsce rozgorzał spór na temat proponowanego przez PiS pakietu ustaw o sądownictwie, przez parlament przeszło nowe prawo wodne. To nie tylko wyższe ceny za wodę. Z naszego punktu widzenia to przede wszystkim szansa na realizację inwestycji przeciwpowodziowych.

Od ostatniej powodzi minęło ponad 7 lat. Bieruń wizytował wtedy premier rządu Donald Tusk i obiecał m.in. bezzwłoczną modernizację obwałowań, była też mowa o budowie polderu zalewowego w Bijasowicach. Niestety, z czasem inwestycje te były albo to przesuwane w czasie, albo nawet zaniechane.

Poprzednia Ustawa Prawo Wodne została uchwalona jeszcze przed akcesją Polski do UE. Miała być tymczasowa, wg założenia, że po wejściu w krąg krajów wspólnoty przepisy i tak będzie trzeba dopasować. Mimo to minęło aż 16 lat, nim doczekaliśmy się nowego dokumentu.

Zdążyliśmy w ostatnim momencie – brak nowelizacji do 31 lipca oznaczałby bowiem nałożenie kary na Polskę przez Komisję Europejską i utratę 15 mld zł z funduszy europejskich, m.in. na inwestycje przeciwpowodziowe.

Niewydolny system

Do tej pory nie do końca było wiadomo, kto odpowiada za co. W naszym przypadku za utrzymanie koryta rzek był odpowiedzialny Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach (państwowa jednostka budżetowa), a za utrzymanie i remonty obwałowań rzek Śląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Katowicach (jednostka samorządu wojewódzkiego). To powodowało spory kompetencyjne.

W 2010 roku jednostki przerzucały się odpowiedzialnością za zabezpieczenie wyrwy brzegowej.

Co więcej, w ostatnim czasie obie instytucje zasłaniały się niewystarczającą ilością środków na utrzymanie bieżące. Nie ma więc mowy o inwestycjach! Dla ŚZMiUW w Katowicach problemem jest nawet koszenie obwałowań dwa razy do roku.

Jeden gospodarz na wszystkich wodach publicznych

Co takiego wprowadza nowa ustawa? Przede wszystkim tworzy zarząd nad wodami w tzw. układzie zlewniowym, a nie administracyjnym. To oznacza w praktyce, że RZGW w Gliwicach i ŚZMWiUW w Katowicach wejdą w skład nowo powołanego Państwowego Gospodarstwa Wodnego „Wody Polskie”. W rękach nowego gospodarza znajdą się wszystkie wody publiczne, czyli również nasze rzeki i wały.

Co zrozumiałe, o nowym prawie mówi się głównie w kontekście wzrostu cen za wodę i energię. Podwyżki oznaczają wyższe koszty dla przedsiębiorstw, a w konsekwencji wyższe ceny dla konsumentów. A jednak, być może, jest to cena za lepszą ochronę przeciwpowodziową. 

Wody Polskie otrzymają też przychody zasilające dotąd Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Organizacyjnie Wody Polskie mają funkcjonować jak Państwowe Gospodarstwo Leśne, które w krajach UE jest stawiane za wzór.

Będzie zwrot w inwestycjach?

Nowe prawo oznacza też możliwość udziału samorządu terytorialnego (gminy, powiaty) w kosztach prowadzonych robót na wodach. Dotąd samorządy były bezradne, tłumacząc się brakiem kompetencji. Właściwie mogły tylko wymagać na ŚZMiUW i RZGW realizację zadań, co okazywało się misją niemożliwą. Oczywiście trzeba wyraźnie zaznaczyć, że koszty inwestycji przeciwpowodziowych znacznie przekraczają możliwości finansowe powiatu i gminy.

A na inwestycjach Bieruniowi, miastu dwukrotnie dotkniętemu przez żywioł wielkiej wody, zależy szczególnie.

Liczymy na nadbudowę obwałowania Wisły w Czarnuchowicach (od ujścia Przemszy do mostu na ul. Warszawskiej), przebudowę ponad 7 km wałów przeciwpowodziowych Gostynki oraz odbudowy obwałowań Mlecznej. Dla bierunian znaczenie ma też budowa obwałowań na Przemszy w Chełmie Małym.

Rozlanie się wody w Bijasowicach na przełomie kwietnia i maja pokazuje też, że dużym zagrożeniem są lekceważone niecki bezodpływowe, które powstają wskutek eksploatacji górniczej.

Wreszcie wciąż czekamy na opracowanie koncepcji zarządzania międzywalem Małej Wisły, która może zawierać planowany po ostatniej powodzi polder zalewowy w Bijasowicach. Jeżeli jego budowa będzie miała szansę spełnić oczekiwania.

Niestety, wiadomo już, że znaczna część inwestycji jest planowana po 2020 roku – w tzw. drugim cyklu planistycznym. Stąd też duża rola władz miasta, powiatu, województwa, posłów i senatorów nas reprezentujących, by te inwestycje przyspieszyć. Czy tak się stanie?

Moja i twoja nadzieja

Ze względu na rozmytą odpowiedzialność działających dotąd instytucji rozmowy były  bardzo trudne. A w ostatnim czasie wręcz niemożliwe – instytucje nie chciały planować, bo nie miały pewności, czy w ogóle będą istnieć po nowelizacji prawa?

Nie będą. Będą istnieć Wody Polskie, czyli jeden partner do rozmowy. Mam i powinniśmy mieć nadzieję, że będą to rozmowy owocne.

Jarosław Mokry

POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
Dodaj komentarz
Aby uniknąć każdorazowego podawania nicku oraz przepisywania kodu z obrazka, zarejestruj się.
Jeśli masz swoje konto, zaloguj się.
Komentarze
  • ~AdamiEwa
    2017-08-13

    Najpierw Odra, potem Wisla, po polskich rzekach maja znow plywac barki tak jak na zachodzie. Pierwsze barki na Odre maja wplynac jeszcze w 2017 roku. Co ciekawe odzyl pomysl kanalu slaskiego z portem, uwaga, w Bieruniu Nowym, aczkolwiek to perspektywa nastu lat. Szczerze, dziwie sie, ze serwis lokalny o tym nie pisal.

  • ~Haha
    2017-08-03

    No skoro Mokry to go to interesuje;)

  • ~Dominik Łaciak
    2017-07-28

    To nie tylko papierologia. Wody Polskie będą dysponować kasą likwidowanych instytucji, wzrosną też opłaty za wodę. Pieniędzy będzie więcej. Pytanie, czy po to, żeby zabetonować Wisłę (użeglowić ją), czy na działania przeciwpowodziowe. "Sprawdzam" będzie można powiedzieć za parę lat.

  • ~nikt
    2017-07-27

    Wody Polskie nie uchronią nas przed powodzią. Tytuł artykułu nosi znamiona mijania się z prawdą. Trzeba kasy a nie papierologi. A tej nie ma.