Dramat na lotnisku w Jedlinie

Siergiej Michajłowicz Pietuchow, as radzieckiego lotnictwa, koncertowo zestrzeliwujący samoloty wroga, zginął w Jajostach. Bo symulował atak na powracającego kolegę szturmana.

Od 10 marca 1945 roku IV Front Ukraiński rozpoczął operację morawsko-ostrawską, której celem było zdobycie karwińsko-ostrawskiego okręgu przemysłowego zaopatrującego niemiecką machinę wojenną. Ten stanowił wtedy 35 procent potencjału wojennego III Rzeszy.

Wsparcia lotniczego dla tej operacji udzielała 8. Armia Lotnicza operująca z krakowskiego węzła lotnisk, na którym stacjonowały 4 dywizje lotnicze składające się z 12 pułków. Aby zwiększyć skuteczność jej działań, dowództwo radzieckie postanowiło przenieść część sił powietrznych bliżej frontu, wybierając w tym celu lotniska w Gliwicach, Bielsku, Porębie k. Pszczyny oraz Jedlinie.

Pułkownik na lotnisku

6 marca 1945 roku na jedlińskie pola zostaje przebazowany jako pierwszy 565. pułk szturmowy z 224. dywizji powietrznej wyposażony w samoloty typu IŁ-2. Jednak już na początku działalności lotniska straty, jakie poniosły ciężkie i mało zwrotne "szturmowiki" IŁ-2 bez osłony myśliwców, zmusiły Rosjan do skierowania na jedlińskie lotnisko 112. gwardyjskiego pułku myśliwskiego.

Jego dowódcą był Siergiej Michajłowicz Pietuchow. Urodzony w 1916 roku, swoją karierę rozpoczął podczas konfliktu rosyjsko-japońskiego nad rzeką Chałchyn-goł na pograniczu z Mongolią, gdzie odniósł swoje pierwsze zwycięstwo, zestrzeliwując dwa samoloty wroga. Zimą 1939/40 uczestniczył w wojnie rosyjsko-fińskiej, a rok później, już jako lejtnant (porucznik), walczył w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej (II wojna światowa) jako dowódca eskadry myśliwców.

W połowie marca 1944 roku eskadra 10 samolotów typu JAK-1 pod jego komendą w rejonie Kamieńca podolskiego natrafiła na niemieckie zgrupowanie 40 bombowców z osłoną myśliwców Me-109. Atakując z góry gwardziści rozbili niemieckie szyki, zestrzeliwując 9 samolotów wroga i uszkadzając 3. Wówczas pułk otrzymał nazwę 112. Gwardyjski Pułk Myśliwski "Kamieniec Podolski".

Od konfliktu z Japonią podpułkownik Pietuchow wykonał około 500 lotów bojowych, zestrzelił około 15 samolotów wroga, za co został odznaczony Orderem Czerwonej Gwiazdy (trzykrotnie), Orderem Aleksandra Newskiego, Orderem Wojny Ojczyźnianej i innymi.

Pietuchow miał silny charakter, był inteligentnym pilotem, znakomitym dowódcą, wymagającym od siebie i swoich podwładnych. Miał charakterystyczny chrapliwy głos - bas, dobrze rozpoznawalny wśród żołnierzy. Dobrze odnosił się do podwładnych, był życzliwy, zrównoważony w swoich rozkazach. Wszyscy podziwiali jego zimną krew, która pozwoliła mu wychodzić bez szwanku z największych opresji bitewnych. Jego podkomendni nazywali go "nasz kamandir" z naciskiem na "nasz". Była to dla niego najwyższa nagroda, choć miał dopiero 29 lat.

Nie wiadomo, jak potoczyłyby się jego dalsze losy, gdyby nie tragiczny wypadek, jaki zdarzył się 21 marca pod bojszowskim nieboskłonem. W tych dniach loty odbywały się sporadycznie, ponieważ 17 marca natarcie IV Frontu Ukraińskiego utknęło na linii Pawłowice - Bąków - Brenna. Wznowiono je dopiero 24 marca na innym kierunku: Żory - Wodzisław. Na jedlińskim lotnisku w tym czasie mechanicy robili, co mogli, aby uruchomić jak najwięcej uszkodzonych maszyn. W tym feralnym dniu do jednego z wyremontowanych myśliwców typu JAK-3 o bocznym numerze 18 wsiadł sam dowódca pułku ppłk Pietuchow, aby go oblatać.

Karkołomne ewolucje

Maszyna rusza z pasa startowego, wznosi się coraz wyżej. Za chwilę pilot zaczyna wykonywać karkołomne ewolucje. W pewnym momencie Pietuchow dostrzega powracający z rutynowego patrolu samolot szturmowy IŁ-2 i kieruje się w jego stronę.

Prawdopodobnie, chcąc pokazać wyższość pilota myśliwskiego (istriebitiela) nad kolegą szturmanem, symuluje powietrzny atak, wykonując przy tym przewrót nad atakowanym samolotem. Niestety robi to tak niefortunnie, że uderza ogonem swojego JAK-a o skrzydło IŁ-a. Zderzenie lekkiego, zbudowanego po części z drewna , sklejki i płótna JAK-a z opancerzonym "szturmowikiem" kończy się utratą ogona.

Pozbawiony stateczników samolot Pietuchowa zatacza trudne do opanowania beczki. Pilot widząc, że nie opanuje maszyny, otwiera kabinę i walcząc z przeciążeniami, powoli gramoli się z samolotu. W końcu udaje mu się wyskoczyć i otworzyć spadochron. Niestety, w dół spada także wirujący w powietrzu samolot, który swym postrzępionym ogonem zaczepia o spadochron Pietuchowa, ciągnąc go za sobą ku ziemi. Maszyna rozbija się na skraju małego lasku za gospodarstwem Sapków na Jajostach. W górę strzela słup ognia i dymu.

Tymczasem na lotnisku wszczęto alarm. Obsługa naziemna z przerażeniem krzyczy - "Pałkownik upał! Pałkownik upał!" (Pułkownik spadł!).

Przez Bojszowy w kierunku Jajost rusza wojskowy ambulans. Natomiast żołnierze biegną na skróty przez bojszowskie łąki i wpław pokonują Gostyń. Kiedy dobiegają do miejsca, widzą swojego dowódcę leżącego parę metrów od wraku samolotu. Na pierwszy widok ciało pilota nie nosi żadnych śladów obrażeń. Śmiertelne okazuje się uderzenie tyłem głowy w pień ściętej brzozy.

Wielkie wydarzenie

Pogrzeb podpułkownika Siergieja Michajłowicza Pietuchowa był wielkim wydarzeniem. Jego ciało ubrane w galowy mundur z przypiętymi do piersi orderami spoczywało w otwartej trumnie na lawecie samochodu wojskowego. Obok stała asysta żołnierzy. Ciało z jedlińskiego zamku, gdzie Pietuchow miał kwaterę, zostało przewiezione pod bojszowską karczmę Augusta Piekorza. Tu w obecności kompanii honorowej wojskowa orkiestra odegrała hymn radziecki, oddano kilka salw karabinowych i przeleciała nisko eskadra myśliwców.

Po tych ceremoniach samochód odjechał na dworzec kolejowy do Nowego Bierunia. Stamtąd pociągiem do Krakowa, gdzie ppłk Pietuchow z honorami został pochowany w mogile przy krakowskim Barbakanie na wprost ulicy Warszawskiej. W miejscu tym ustawiono pomnik tego wielkiego asa radzieckiego lotnictwa. W 1997 roku jego szczątki oraz innych spoczywających tam oficerów radzieckich ekshumowano i przeniesiono na cmentarz wojskowy przy ulicy Prandoty, gdzie znajdują się do dzisiaj.

Walka klasowa

Jeden z pilotów radzieckich, który przeżył wojnę, tak wspominał Pietuchowa: „Spotkałem go w 1943 roku na jednym z frontowych lotnisk. Ponieważ znaliśmy się z wojny na pograniczu Mongolii, spytałem go: no i jak Sierioża? Ożeniłeś się?  On tylko machnął ręką. Ale po chwili odparł: Nie! I nie mam zamiaru.

Wówczas Pietuchow opowiedział swojemu przyjacielowi o dziewczynie, w której kochał się jeszcze przed wojną. Nawet już planowali ślub, kiedy ojciec jego narzeczonej został aresztowany.

Niestety, czystki lat 30. w Związku Radzieckim nikogo nie oszczędziły. Młody Pietuchow próbował wstawić się u naczelnika łagru za swoim niedoszłym teściem, tłumacząc, że to jakaś pomyłka, że to stary komunista odznaczony za udział w Rewolucji Październikowej. Usłyszał jednak: - Nie wierzycie organom sowieckiego bezpieczeństwa? Trwa walka klasowa i musimy być czujni. Na koniec kategorycznie zabronił Pietuchowowi kontaktu z córką wroga ludu.

Przestał się więc z nią spotykać, ale zapomnieć o niej nie mógł. Po jakimś czasie dowiedział się, że ojciec narzeczonej został uniewinniony, bo okazało się, że oskarżenie było fałszywe. Dziewczyna zaś wyszła za innego, z czym Pietuchow nie mógł się pogodzić. Nosił w sobie bolesny uraz. Zwierzając się swoim frontowym towarzyszom mówił: - Władza radziecka pokaleczyła ludziom życie, widząc wroga we własnym narodzie, a nie dostrzegła wroga, jakim był Hitler.

Widok z ulicy Potokowej na lasek, na skraju którego rozbił się Pietuchow

Roman Golus z Jajost (skróty pochodzą od redakcji)

Źródła:

- www.airaces.ru

- www.militera.lib.ru

- M. A. Romanow Szturmowiki nad Karpatami

- M.J. Bykow Zwycięstwa stalowych sokołów

- B. A. Gubin W. D. Kisielew Ósma powietrzna

Relacje świadków: Lucjan Dudek, Alojzy Golus, Stanisław Wrób

POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
Dodaj komentarz
Aby uniknąć każdorazowego podawania nicku oraz przepisywania kodu z obrazka, zarejestruj się.
Jeśli masz swoje konto, zaloguj się.
Komentarze
  • ~ks. Damian
    2017-04-25

    Dziękuję za reakcję:)

  • ~Dominik Łaciak
    2017-04-17

    Poprawione! Sorry za usterki. Pozdrawiam również :)

  • ~ks. Damian
    2017-04-16

    To zdjęcie nie dotyczy opisywanych wydarzeń! Przecież to jest lasek na bieruńskiej Kolonii! Po czym można rozpoznać? Po kapliczce. A ta droga to nie ul. Potokowa, ale ul. Bojszowska! Pozdrawiam!