TYCHY-BIERUŃ. DROGA PRZEŁOMU

Prezentujemy relację uczestnika Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Tegoroczną, liczącą 42 kilometry trasę z Tychów do Bierunia Starego pokonało 229 osób.

REKLAMA

Ekstremalna Droga Krzyżowa – co w tej nazwie się zawiera? Ekstremalna czyli wyjątkowo trudna, niebezpieczna – na swój sposób. Nie poznasz siebie, dopóki nie dotkniesz sytuacji ekstremalnej. Bo nie będziesz wiedzieć jak reagujesz w takich sytuacjach. Bo znasz siebie, jak działasz, jak reagujesz w codzienności – dom, szkoła, praca. Jako ksiądz, kolega, mąż, żona musisz stawić się w takiej sytuacji ekstremalnej. Codzienność, owszem, pomaga nam siebie odkrywać. Ale czy wiesz jak reagujesz w ekstremum? To dotyczy także spraw wiary. Jakich wyborów dokonałbyś, gdybyś znalazł się w sytuacji ekstremalnej. – Słowa te usłyszeli zebrani na Eucharystii w kościele Ducha Św. w Tychach. Msza Święta, której przewodniczył i homilię wygłosił ks. Damian Bednarski rozpoczęła kolejną, trzecią już Ekstremalną Drogę Krzyżową, która wyruszyła z tego miasta.

Droga to symbol tego, co przed nami. Droga prowadzi nas na spotkanie z nowymi ludźmi, wytycza nowe cele, stawia wyzwania. Ale droga też sugeruje nam, że trzeba iść do przodu, nie cofać się – a więc rozwijać

– dodał Bednarski.

Koordynatorem EDK w Tychach po raz kolejny był Michał Krzyżowski. Na pytanie jak osobiście przeżywa EDK i co jest dla niego ważne odpowiadał – Chyba najbardziej to, że jest w nią wpisane ryzyko, wysiłek i jakaś forma rywalizacji, czy może raczej pokonywania siebie i swoich słabości. Taka duchowość dla mężczyzn, której na co dzień trochę w Kościele brakuje – czyli niebezpieczeństwo i dochodzenie do granicy, żeby spotkać tam żywego Boga. Bardzo mnie poruszyło trzy lata temu, podczas pierwszej tyskiej EDK, kiedy zobaczyłem stojące w kościele osoby i uświadomiłem sobie, że gdybym nie otworzył rejonu, to pewnie by ich tu nie było. Zrozumiałem, że moje działanie albo jego brak ma wpływ na innych. I chociaż nie jestem idealny, to mogę walczyć o to, w co wierzę i ta walka, z Bożą pomocą, ma sens.

Wśród uczestników tegorocznej EDK, która wyruszyła z Tychów były zarówno osoby młode, jak i starsze, osoby samotne, małżeństwa, całe rodziny. Każdy z nich niósł ze sobą intencje. – EDK jest trochę wyzwaniem a trochę obowiązkiem, bo idzie się w konkretnej intencji. Pierwszy raz szedłem by się przejść i udowodnić sobie, że potrafię przejść te 40 km. Teraz idę z perspektywą konkretnego celu. Poprzednio trochę się bałem, teraz już nie mogę się doczekać, by przejść tych wiele kilometrów – mówi Igor, który w tym roku po raz trzeci uczestniczy w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. W drogę wyruszyli także: o. Olgierd, br. Pio, br. Radosław, br. Jonasz – franciszkanie z Panewnik. – Ks. Bednarski zachęcił nas do uczestnictwa w EDK. Każdy z nas niesie intencje – mówili.

Ksiądz Bednarski zachęcał - Kto ma krzyż, niech go od czasu do czasu tej nocy mocniej ściśnie, przytuli. Kto nie ma krzyża, niech pomyśli o krzyżu. – W tym roku z Tychów wyruszyły 3 grupy – do Sanktuarium św. Walentego w Bieruniu Starym, do Bielska-Białej oraz do Piekar Śląskich. W sumie w drogę ruszyło ponad 300 osób.

Tekst i zdjęcia: Łukasz Kubas

POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
Dodaj komentarz
Aby uniknąć każdorazowego podawania nicku oraz przepisywania kodu z obrazka, zarejestruj się.
Jeśli masz swoje konto, zaloguj się.