ROZMOWA O INTELIGENCJI

- Inteligenci robili to, co w normalnych warunkach należy do państwa, samorządu czy organizacji społecznych - mówi bierunianin Piotr Kulas, którego książka pt. "Rozmowy o inteligencji" trafiła właśnie do księgarń.

Rozmawiał Dominik Łaciak

 

Wyższe wykształcenie powszechnieje – dyplomy posiada już ponad 40% Polaków, za sprawą social mediów każdy może dzisiaj pisać lub tworzyć treści docierające do tysięcy osób, pełna dowolność obowiązuje też w kwestii uczestnictwa w kulturze czy, szerzej, kodu kulturowego. Wykształcenie nie zobowiązuje już do chodzenia do filharmonii i lektury Platona. A pan uparcie obstaje przy kategorii inteligenta, poszukując go w Polsce.

 

Mniej interesuje mnie inteligencja jako kategoria związana z pochodzeniem. Chociaż nie można zrezygnować z typowych socjologicznych ujęć. W tym znaczeniu inteligencka rodzina to taka, w której oboje rodzice mają wyższe wykształcenie a w domach znajduje się ponad 100 książek. Z kolei w węższym rozumieniu inteligent to ktoś, kto obcuje z trudniejszą kulturą. Oczywiście wszystko to nadal jest ważne. Tacy inteligenci ciągle są, mają również poczucie odrębności, elitarności. Sądzę jednak, że jest to coraz bardziej wąska, zamknięta grupa. Nie odtwarza się ona bowiem za sprawą uzyskania wyższego wykształcenia; inne są dzisiaj kanały tej reprodukcji: rodzinne, środowiskowe. Studia w szkole wyższej ani nawet w uniwersytecie nie czynią już dzisiaj z danej osoby inteligenta.

 

Mnie natomiast interesuje inteligent jako osoba mająca poczucie obowiązku moralnego wobec społeczeństwa, najbliższego otoczenia. Innymi słowy, interesuje mnie tzw. inteligencja zaangażowana, etosowa.

 

Co się stało z tradycyjną inteligencją?

 

To dobre pytanie, na które niełatwo odpowiedzieć. Coraz mniej osób myśli o swojej tożsamości w kategoriach – „jestem inteligentem/inteligentką”. Taką pewność mieliśmy dawniej w przypadku osób, które kształciły się przed lub tuż po drugiej wojnie światowej. Pobierali nauki u klasycznych reprezentantów inteligencji, funkcjonowały także kluby i stowarzyszenia, które słowo „inteligencja” miały w nazwie. Z czasem przestało ono być stosowane w tym kontekście. Inteligencja jako warstwa społeczna, której członkowie są świadomi swojej odrębności od innych – już nie istnieje na masową skalę. Ale wzory kultury okazują się być trwalsze niż grupy społeczne.

 

Dlaczego nie istnieje?

 

Historycy i socjolodzy nie są zgodni. Z pewnością piętnem odcisnęły się druga wojna światowa i okres PRL, które przeorały strukturę społeczną. Z jednej strony inteligencja została wybita lub zniszczona, z drugiej – już po wojnie – hierarchiczność struktury została naruszona przez napływ osób z rodzin robotniczych i chłopskich na studia. Żeby powiedzieć uczenie – etos inteligencki stał się bardziej uniwersalny. Czyli w praktyce: osoby bez korzeni inteligenckich po uzyskaniu dyplomu wyższej uczelni mogły o sobie mówić i mówiły – że są inteligentami. Ta „nowa inteligencja” miała być krytycznie nastawiona do starej, która straciła wiarę w swoje posłannictwo, rolę dziejową. Okazało się jednak, że przynajmniej początkowo nabiera cech starej inteligencji.

 

Posłannictwo, rola dziejowa… To chyba słowa klucze?

 

Tak. Jak powiedziałem najbardziej interesuje mnie etos. Dlatego tak ciekawe jest to, co stało się w latach dziewięćdziesiątych, kiedy wraz z transformacją ustrojową uznano, że inteligencja nie będzie już potrzebna. Główna teza była wówczas taka, że inteligencja jest zbędna w systemie kapitalistycznym. Na rynku potrzebni są specjaliści, eksperci, ale nie inteligenci niesieni etosem.

 

Jaki to etos? Jakie to posłannictwo, jaka rola dziejowa?

Najważniejsze elementy tego etosu kształtowały się przez cały XIX wiek, ale o inteligencji jako osobnej warstwie możemy mówić po powstaniu styczniowym. Wtedy inteligencję zasiliły stare elity, spadkobiercy szlachty, „wysadzeni z siodła”, którzy potracili majątki na wsi. Przenieśli się do miasta, przynosząc swoje wzory i zasoby kulturowe. Poczucie wyższości, ale też patriotyzm. Na ten etos składa się szereg wartości, wspomnijmy o dwóch najważniejszych. Po powstaniu styczniowym inteligenci musieli się zmierzyć z ograniczeniami państw zaborczych, np. w kwestii szkolnictwa. Ponieważ nie było polskich szkół, to oni byli odpowiedzialni za obronę polskości, jej wartości i kultury.

Kolejnym elementem tego etosu jest emancypacja. Mówiło się wówczas o wykształconych w kraju analfabetów, o lekarzach, którzy nie mają kogo leczyć, bo tych, których mogliby, po prostu na to nie stać. Tak narodziła się świadomość zadań społecznych u inteligencji, jej misja dziejowa. Nawet przeciętny inteligent miał poczucie odpowiedzialności za polskość, modernizację czy wręcz cywilizowanie społeczeństwa. Im bliżej końca wieku XIX tym poczucie to staje się coraz wyraźniejsze.

Inteligenci robili to, co w normalnych warunkach należy do państwa, samorządu czy organizacji społecznych. Wszystko to było oczywiście związane z funkcjonowaniem pod zaborami, głównie zresztą moskiewskim protektoratem.

Jak w przypadku doktora Judyma.

Rzeczywiście, postać Tomasza Judyma z powieści „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego jest najbardziej doskonały, modelowy wręcz przykładem takiego inteligenta. Na sercu leży mu społeczna służba; podporządkowuje swoje życie prywatne, swój dobrostan – innym ludziom. Sam Żeromski jest zresztą jednym z największych ideologów inteligencji.

A w latach dziewięćdziesiątych poszliśmy zarabiać pieniądze i taki etos, nawiązania do niego, porzuciliśmy - ludzie pracujący w słowie czy obrazie poszli do pracy w reklamie, od teraz każdy miał być odpowiedzialny tylko za siebie i najbliższych. Co pewnie miało też wymiar klasowy – w kapitalizmie miało skapywać rzetelnie pracującym, więc jeśli ktoś był biedny, to na własne życzenie…

…pojawiła się nadzieja życia w normalnym kraju, kapitalistycznym, liberalnym oraz demokratycznym. Pomoc najbiedniejszym miało zorganizować państwo. Lecz ten model jednak się nie sprawdził do końca, wciąż potrzebujemy osób bezinteresownie zaangażowanych w sferę publiczną. Po 2000 roku zaczęły pojawiać się młode środowiska inteligenckie, które do tej tradycji nawiązują. Sięgają one po wzorce etosowe zaangażowanej inteligencji; chociażby niektórzy członkowie Krytyki Politycznej.

To po lewej stronie politycznego spektrum. Ale czy po prawej powstało coś z adresem do klas niższych?

Podobnych ludzi można znaleźć w różnych środowiskach. Lecz ważniejsze jest to, co odtwarza w pewnych wzorcach działania. Zarówno na lewicy, jak i prawicy pojawiły się opinie, że musimy się wsłuchiwać w głos osób znajdujących się w gorszym położeniu, zerwać z poczuciem wyższości elit, które w latach dziewięćdziesiątych nie dostrzegały wykluczonych w procesie transformacji. Dlatego ciekawy jest renesans zaangażowania wśród młodych ludzi, trzydziestoparolatków lub młodszych. Nie zawsze dzieje się to pod szyldem nawiązania do tradycji inteligencji. Istnieje jednak silne podobieństwo do tamtych postaw, bardzo podobna jest również argumentacja. Niektórzy ambitni młodzi nie chcą być wąskimi profesjonalistami i pracować w korporacjach, chcą zmieniać świat (!).

Można też dostrzec kolejne podobieństwo do końca XIX wieku – dzisiaj coraz więcej ludzi wykształconych też ma problem ze znalezieniem dobrej pracy, utrzymaniem się.

Jednak jeżeli, jak rozumiem, to nie wykształcenie jest decydujące dla inteligenta, ale zaangażowanie, odpowiedzialność za innych, to każdy wolontariusz może być inteligentem.

Motywacje do podejmowania działań mogą być bardzo podobne. Dlatego współcześnie inteligent to ktoś, kto ma taką tożsamość czy nawiązuje do etosu. Wolontariuszy można by było nazwać inteligentami, ale lepiej w tym wypadku użyć cudzysłowu, dopóki oni sami nie zechcą określać się w ten sposób. Chociaż nawiązanie do tradycji inteligenckiej mogą stanowić źródło dodatkowej motywacji także w ich wypadku. Ostatecznie jednak ważniejsze są skutki, jakie podobna postawa i praca przynosi społeczeństwu. O wiele ważniejsze od nazw czy określeń.

Obie kategorie wydają się różnić od eksperta czy profesjonalistów. Są bowiem przekonani, że publiczne zaangażowanie, pewna misyjność w działaniu, to rzeczy ważne. Gdyby to odnieść do konkretnych zawodów i zadać pytanie, cienie takiej postawy można odnaleźć chociażby wśród lekarzy, prawników? Moim zdaniem raczej są oni dzisiaj o wiele bliżej etosu profesjonalnego niż inteligenckiego zaangażowania i służby na rzecz innych. Niestety.

 

Chciałbym, żebyśmy się przyjrzeli jeszcze kategorii inteligencji na Śląsku. Tu historia toczyła się zgoła inaczej...

 

To jest ogromny temat na osobną rozmowę, o którym można tu tylko wspomnieć. Na Górnym Śląsku po I wojnie światowej inteligencji być nie mogło w stopniu, w jakim istniała ona na obszarach zaborów, głównie w Kongresówce. Inteligencja kształtowała się jednak na obszarach, w których istniała wysoka świadomość utraconej polskości. Górny Śląsk nie jest takim przypadkiem. Natomiast w okresie międzywojennym można wręcz mówić o migracji inteligentów na Górny Śląsk, głównie z Galicji, gdzie nie mogli oni znaleźć pracy. Obejmowali oni posady w polskiej administracji, w szkolnictwie, po przedstawicielach niemieckiego mieszczaństwa i burżuazji, dawnych elitach wykształcenia. W międzywojniu inteligenci byli po prostu potrzebni w strukturach nowej władzy państwowej oraz do upowszechniania polskiej kultury. Zdzisław Hierowski, krytyk literacki, dziadek Jerzego Gorzelika, przewodniczącego RAŚ – jest tu dobrym przykładem. Ale także sami Ślązacy – zafascynowani polskością – stawali się polskimi inteligentami jak Wojciech Korfanty czy Konstanty Wolny. Sądzę zresztą, że to zderzenie wzorów jest dla tego regionu wielką wartością. Wypierane jest jednak ono przez potrzebę czarno-białych podziałów.

 

Dziękuję za rozmowę. Fot. Jarek Gibas

 

*Piotr Kulas, socjolog, dr, adiunkt w Uniwersytecie Warszawskim. Przygotował książkę Rozmowy o inteligencji (Warszawa, Scholar 2016), będąca zbiorem wywiadów z wybitnymi polskimi intelektualistami i naukowcami. Autor książki Turniej Garbusów. Problematyka tożsamości w twórczości Witolda Gombrowicza i Czesława Miłosza (2009). Współredaktor (wspólnie z Kazimierą Wódz) trzech książek poświęconych partycypacji publicznej, społeczeństwu obywatelskiemu. Wspólnie z Pawłem Śpiewakiem autor koncepcji i redaktor numeru tematycznego „Kultury Współczesnej” zatytułowanego: Postinteligencja. Współczesne formy manifestacji inteligencji oraz inteligenckości. Publikował m.in. w „Kulturze i Społeczeństwie”, „Przeglądzie Humanistycznym”, „Przeglądzie Politycznym”, „Przeglądzie Filozoficznym. Seria Nowa”, „Przeglądzie Socjologii Jakościowej”, „Opcjach”. Laureat konkursu FUGA organizowanego przez Narodowe Centrum Nauki. Otrzymał w 2010 roku nagrodę indywidualną drugiego stopnia Ministra Nauki za wyróżnioną rozprawę doktorską. Wkrótce w wydawnictwie Scholar ukaże się jego książka Inteligenckość zaprzeczona. Etos i tożsamość młodych inteligenckich elit.

 

POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
Dodaj komentarz
Aby uniknąć każdorazowego podawania nicku oraz przepisywania kodu z obrazka, zarejestruj się.
Jeśli masz swoje konto, zaloguj się.
Komentarze
  • ~HaroLoobvotS
    2017-10-07

    Secure ordering isotretinoin isotrex tab Viagra Generico Europa Pagamento Paypal <a href=http://cheapvia50mg.com&g t;generic viagra</a> Buy Metformin Online

  • ~HaroLoobvotS
    2017-09-23

    Propecia Treatments http://cialtobuy.com - online pharmacy Propecia Dermatologist Hair Loss Treatment
    Vendo Cialis Levitra
    Cialis Thailandia <a href=http://cialtobuy.com >cialis</a> Forum Cialis Achat Internet