CZEKA NAS POWTÓRKA Z POWODZI?

Od ostatniej powodzi w Bieruniu mija właśnie 6 lat. Mimo to miasto wciąż nie jest zabezpieczone przed powtórką w przyszłości.

6 lat minie 17 maja. Wtedy woda zalała m.in. Kopań, Bijasowice, Zabrzeg i część Nowego Bierunia. W miasto wdarło się 40 mln sześciennych wody, pod nią znalazło się 870 budynków, ponad 2,3 tys. osób zostało ewakuowanych.

Wydawałoby się, że w mieście, w którym w ciągu 13 lat dwukrotnie wystąpił kataklizm, wszystkie działania będą skierowane na wyeliminowanie zagrożenia w przyszłości.

Faktycznie, po powodzi podjęto szereg działań i inicjatyw związanych z remontem będących w złym stanie obwałowań rzek.

Bieruń wizytował nawet ówczesny premier Donald Tusk.

Zapowiedział on budowę polderu zalewowego w Bijasowicach i bezzwłoczny remont urządzeń hydrotechnicznych (obwałowań rzek). Zadania te miały zostać zrealizowane w ramach uchwalonego w 2011 roku programu ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły. W 2014 ten program został wygaszony, a inwestycje założone w programie w większości nie zostały zrealizowane (udało się tylko zabezpieczyć wyrwę na Wiśle, rozbudować w części obwałowania Gostynki i Przemszy czy nadbudować obwałowania potoku Goławieckiego).

Niestety, im więcej czasu upływa od powodzi, tym mniej działań władz w tym kierunku. Tendencja ta jest zauważalna zarówno na poziomie krajowym, jak i lokalnym, gdzie zarządzanie ryzykiem powodziowym schodzi na dalszy plan.

Jedną z  przyczyn tego stanu rzeczy jest rozmyta odpowiedzialność wśród instytucji odpowiedzialnych za ochronę przed powodzią.

BEZ PIENIĘDZY NA OCHRONĘ PRZED POWODZIĄ

Przepisy prawa stanowią, iż za ochronę przed powodzią odpowiadają: Regionalny Zarząd w Gliwicach (RZGW), Śląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Katowicach (ŚZMiUW w Katowicach) oraz gminy i powiaty. W praktyce wygląda to tak, że jedna instytucja odpowiada za utrzymanie koryt rzek, a inna za utrzymanie i remont ich obwałowań.

Do tego RZGW i ŚZMiUW wskazują, że w tym roku nie posiadają zatwierdzonych żadnych środków na inwestycje. Najwięcej, na co możemy liczyć, to jednokrotne wykoszenie obwałowań.

Zaniechanie budowy polderu zalewowego w Bijasowicach oraz zwlekanie z podjęciem decyzji ws. alternatywnego rozwiązania polegającego na budowie polderu mającego na celu  ujarzmienie rzek Biała oraz Iłownica (górskie rzeki poniżej zbiornika Goczałkowickiego stanowiące duże zagrożenie dla Bierunia) to grzechy ciężkie.

NOWE DOMY NA TERENACH ZALEWOWYCH?

Kolejną kwestią są popełnione błędy w zagospodarowaniu terenów w mieście. Przykładem jest częściowe uwolnienie pod zabudowę w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, obszarów, które zostały dotknięte powodzią.

Grzechy ciężkie to też niedokończenie prac związanych z rozbudową i budową obwałowań rzek: Wisła, Przemsza, Gostynia oraz Mleczna.

Wreszcie problemem jest brak należytego uwzględnienia przy projektowaniu budowli hydrotechnicznych skutków dotychczasowej i planowanej eksploatacji górniczej kopalń. Przykładem jest budowa murów oporowych na potoku Goławieckim. Wysokość muru nie uwzględniła skutków planowanego osiadania terenu spowodowanego eksploatacją ścian 384 i 385 przez KWK Piast, co może spowodować, iż woda przeleje się przez obwałowanie potoku do południowo-wschodniej części miasta.

Zagrożeniem dla Bierunia jest również brak obwałowania rzeki Przemszy w Chełmie Małym. W związku z faktem, iż zabezpieczenia rzek stanowią system naczyń połączonych, woda która zaleje Chełm Mały poprzez ul. Rolniczą, dostanie się do dzielnicy Czarnuchowice.

BUDUJMY, NIM NAS ZALEJE

W ostatnim czasie powołaliśmy gminną podkomisję ds. ochrony przeciwpowodziowej, w skład której wchodzą urzędnicy i radni. Pierwszym zadaniem podkomisji ma być  zapoczątkowanie współpracy sąsiadujących jednostek samorządu terytorialnego na rzecz szeroko rozumianej poprawy bezpieczeństwa powodziowego.

W przypadku braku zmiany obecnej sytuacji realnym staje się zagrożenie kolejną powodzią.

Natura co jakiś czas wystawia nam rachunek za zaniedbania. Tylko zdecydowane i konsekwentne działania mogą zapobiec kolejnej tragedii w przyszłości.

Jarosław Mokry

Autor jest radnym Bierunia.

Fot. Radofoto

POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
Dodaj komentarz
Aby uniknąć każdorazowego podawania nicku oraz przepisywania kodu z obrazka, zarejestruj się.
Jeśli masz swoje konto, zaloguj się.
Komentarze
  • ~malutka
    2017-06-25

    Ruszylibyście te dupska i zrobili coś z tymi wałami bo o zagrożenie nie trudno przy obfitych deszczach

  • ~....
    2016-06-17

    A co ma powiedziec Chełm Mały, już dawno mieliśmy obiecane wały, mija 6 lat i kompletnie nic sie nie ruszyło. Starosta chyba zapomniał że Chełm Mały to też powiat bieruńsko-lędziński.

  • ~socjalizm
    2016-05-12

    Proponuję jak w socjaliżmie powołać nie jedną a cztery podkomisjie a wtedy Nas zaleje wściekłość na cztery podkomisje, że nic nie zrobiły a nie na jedną.

    Jakimi pieniędzmi ta podkomisja dysponuje.
    Co jaki czas sie spotykają.
    Gdzie są protokoły z tego co ta podkomisja zrobiła itp.

    Co do tej pory zrobili radni z Bierunia na rzecz powodzi.
    Odpowiedź brzmi: obcieli strażakom po 90 tys. na rok na zabezpieczenie Bierunia przed powiodzią.
    Brawo Mokry.

    Dajcie mniej pieniędzy w budżecie na bezpieczeństwo Bierunia i powołajcie jeszcze 5 podkomisji bez pieniedzy.

    Będzie bezpieczniej.

    Brrr....

    P .S.

    Bez przeznaczenia pieniędzy na bezpieczeństwo przez radnych pozostaje tylko modlitwa w intencji przywrócenia rozumu radnym.




  • ~Żwirek
    2016-05-12

    Nazwisko autora adekwatne do tematu :)

  • ~Wera
    2016-05-11

    Obiecanki,obiecanki a mieszkańcy drżą jak pada deszcz !!!