CO DALEJ Z MEDIAMI LOKALNYMI?

Koniec! Światło zgasło, kamery wyprowadzić, dziennikarzom do widzenia. W poniedziałek 30 listopada TVS zamknął swój flagowy program Silesia Informacje. A cztery dni później po raz ostatni ukazał się bieruńsko-lędziński dodatek do „Dziennika Zachodniego”. Jeżeli nie zmieni się model finansowania mediów na prowincji, to „nie będzie niczego”.

To nie są dobre wiadomości. Informacje w TVS trzymały niezły poziom, a kamery zapuszczały się w najdalsze zakątki województwa. Wielokrotnie zaglądały do Bierunia, co oznacza, że jako obywatele straciliśmy kolejne niezależne źródło informacji o regionie.

Decyzję prezesa Arkadiusza Hołdy, który podziękował 30 pracownikom, należy rozpatrywać jako element megatrendu. Telewizja i prasa nieustannie tracą użytkowników na rzecz Internetu i social media. Z jednej strony to znak czasu - również ten tekst powstał pierwotnie na Facebooku. Z drugiej, Internet i jego nastawienie na krótki, budzący emocje komunikat, oznacza informacyjną tabloidyzację. Stawiając na memy, cofamy się (dosłownie!) do epoki kamienia łupanego.

Nie tak dawno temu swoją papierową edycję zamknął amerykański "Newsweek", a media nie mogły się nadziwić, że zdobywca nagrody Pulitzera w kategorii dziennikarstwa lokalnego Rob Kuznia odszedł do branży PR, bo... nie starczało mu na rachunki.

Kuznia wyśledził korupcję na prowincji i doprowadził do ukarania winnych. A teraz prawdopodobnie robi reklamy dla koncernów.

Kto będzie patrzył władzy na ręce? Hejterzy z netu?

Dziennik Zachodni swoje podwoje otworzył krótko przed ubiegłorocznymi wyborami do samorządu – nieomal wtedy, gdy na rynku pojawiła się nasza Gazeta Lokalna. Ośmiostronicowa wkładka bieruńsko-lędzińska w kioskach była dostępna co piątek. To oznacza, że straciliśmy 40 lokalnych stron miesięcznie. Kto tę pustkę wypełni?

Zmienić sposób finansowania!

Niestety, logika rynku nie idzie w parze z użytecznością publiczną - lepiej od dopracowanych reportaży z Dużego Formatu czyta się sensacyjny Fakt, a miejsce Silesia Informacji w ramówce zajmie... „Strażnik Teksasu". Dlatego dopóki nie przemyślimy modelu finansowania mediów lokalnych, dopóty będziemy tracić dziennikarstwo, pełniące m.in. istotną funkcję kontrolną.

Dwa lata temu postawiliśmy wszystko na jedną kartę i uruchomiliśmy dobrze Wam znane media lokalne. Celowaliśmy w próżnię – na Facebooku w tamtym czasie był tylko nasz „Bieruń – Sprawy z Twojego miasta” i młodsze „Lędziny – Porozmawiaj o sprawach miasta”, w „starym” Internecie i prasie działo się niewiele więcej.

Serwis Lokalny szybko zaskarbił sobie duże grono czytelników. Rekordowy miesiąc zamknęliśmy ze statystykami przekraczającymi 160 tys. odsłon i 24 tys. unikalnych użytkowników. Gazeta Lokalna w swojej szczytowej formie miała 24 strony, a grono redakcyjne pęczniało od lokalnych ekspertów, pasjonatów czy naukowców, którzy bardzo chcieli pisać o rzeczach, o których nie pisał nikt inny.

Szybko okazało się jednak, że lokalny rynek jest po prostu za mały, żeby ten rozwój w takiej skali udźwignąć. Dlatego po ponad roku społecznej medialnej pracy u podstaw, na początku 2015 roku, najpierw na trzy miesiące zawiesiliśmy wydawanie gazety, a później ją reaktywowaliśmy w nieco odchudzonej formie. Musieliśmy zrezygnować z części naszych ambicji i z części tematów, o których chcieliśmy napisać. Zaczęliśmy mierzyć zamiary na nasze siły.

To odpowiedź na pytanie, dlaczego większość gazet, które do Państwa trafia, ma charakter prawie wyłącznie reklamowy.

Z drugiej strony są

media samorządowe, które powstają za pieniądze podatników. Pełnią ważne funkcje, ale często przybierają mało elegancką postać tuby propagandowej władzy.

Jednak w obecnej sytuacji również tzw. media niezależne nie są niezależne, bo ich byt jest uzależniony od łaski lokalnych reklamodawców.

We Francji lokalną prasę niezależną subsydiuje państwo. Może to w tym kierunku powinniśmy zmierzać? 

Dominik Łaciak

POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
Dodaj komentarz
Aby uniknąć każdorazowego podawania nicku oraz przepisywania kodu z obrazka, zarejestruj się.
Jeśli masz swoje konto, zaloguj się.
Komentarze
  • ~czytelnik
    2015-12-16

    Dzisiaj zapadł ważny wyrok w tzw. AFERZE MARSZAŁKOWEJ, a media milczą. Kłania się rzetelność, rzetelność i jeszcze raz rzetelność,a tak na prawdę, gdzie jest ta niezależność dziennikarska? Panie Dominiku, proszę się nie dziwić,że prawie nikt się nie interesuje mediami.

  • ~pieroński piwos
    2015-12-15

    Ależ oczywiście!
    To wszystko prawda!
    Przecież to większość decyduje o tym co się dobrze sprzedaje, a jak wiadomo większość ludzi to idioci oscylujący wokół IQ 100. Ci idioci właśnie czytają niemiecki Fakt i artykuły o wódce w jeziorze zamiast wody czy oglądają kolejny klon Trudnych spraw o budżecie 30 tys zł - zarabiający kilka milionow na odcinek. Ci ludzie wolą tytuł Obcięli mu głowę i żyje niż czytanie reportaży Mariusza Szczygła.
    Powiedzmy sobie jasno - dotowanie czegokolwiek powoduje nadużycia. Ogromne nadużycia.
    Oczywiście, można dyskutować, czy ateista ma finansować związki wyznaniowe albo czy humanista czy też katolik ma finansować aborcję czy in vitro. To trudna sprawa.
    Równie trudna dyskusja jest co do finansowania kultury, sztuki etc. Swoją droga, część pieniędzy na KK jest przeznaczana na renowację i konserwację zabytków. Co do kina, jak pokazał czas, wiele sfinansowanych dzieł polskiej kinematografii to po prostu dno i metr mułu. Z puntu widzenia utylitaryzmu dyskusyjne jest tez finansowanie bibliotek - część ludzi z nich korzysta, jednak zdecydowana większość wybiera oglądanie Świata wg Kiepskich i Top Model, a książki nie miało w ręku...nigdy. Z drugiej jednak strony należy umożliwić ludziom dostęp do wiedzy, zwłaszcza tym ambitnym których nie stać na drogie książki.
    Co do sztuki...dwa bilety do teatru to co najmniej 120 zł, mimo dotowania teatrów przez państwo. Niby jest dotowanie z podatków, ale cena wysoka..to się chyba nigdy nie zmieni.
    Ostatnia rzecz, sztuka. Dla mnie wspieraniem sztuki jest kupno od malarza obrazu, a nie dotowanie kolejnej pani obierającej ziemniaki w galerii sztuki. To obraza ciężko pracujących artystów, takie finansowanie beztalencia i bylejakosci.
    Co do mediów...o czym my mówimy? Gazeta Wyborcza stoi na skraju finansowej katastrofy..Inna sprawa, że sami do tego doprowadzili...więc skoro taka gazeta ma problemy, co mówić o mediach lokalnych? Nie wyobrażam sobie dotowania tej czy tamtej gazety, wystarczy że reżymowe media są pod kontrolą państwa.. To znaczy, jak narazie ten ośrodek opinii dla kilkunastu milionów ludzi jest we władaniu opozycji, ale w ciągu kilku miesięcy nastąpi zmiana wajchy i nagle się okaże, że nowa władza to sympatyczni i pokojowo nastawieni ludzie. Kłamstwa za publiczne pieniądze. W kraju w którym iles tam milionów dzieci nie dojada.

  • ~Dominik Łaciak
    2015-12-14

    Dziękuję za opinie.

    Trudno mi się ustosunkować do wszystkiego, ale twardogłowych rynkowców pragnę zapewnić, że jest wprost odwrotnie. Treści rozbudowane, przygotowane z rozmachem i wymagające dużej pracy dziennikarskiej NIE CZYTAJĄ SIĘ. A przynajmniej czytają się gorzej.

    Czytają się zdjęcia z nowo powstającego przedszkola (blisko 4 tys. odbiorców) czy stacji benzynowej (4,5 tys. odbiorców). To dlatego we wszystkich mediach ma miejsce zjawisko tabloidyzacji - te wyniki to wszystko, co interesuje reklamodawców, od których zależy los mediów. Gdyby było inaczej to i content byłby inny. To główny argument za tym, by uniezależnić media od lokalnego rynku.

    Z myślenia rynkowego - co uczynił jeden z komentujących - można wywnioskować rzeczywiście, że skoro coś nie zarabia, nie czyta się, to jest niepotrzebne. Jeżeli więc popularność ma warunkować utylitaryzm danej rzeczy, pewnie powinniśmy zrezygnować z dotowania kultury, sztuki wysokiej, polskiej sztuki filmowej czy bibliotek.

    @Romek - odleciałeś za daleko. Nigdy nie byliśmy związani z żadną partią polityczną, jesteśmy daleko od tego.

  • ~Slonzok
    2015-12-12

    TVS poza piyrwszymi latami to byla parodia i kpina z ludzkiym inteligencji a takze ze slonskosci.

    DZ? Trocha szkoda bo roz na miesiac sam sie jakis ciykawy artikel ukozol. Ale je Echo wiync niy ma co szkamlac.

    Powiat za maly? Za malo to moze byc wyobraznio dziennikarzy.

    Niystety autor tego artikla niy mo rechtu. Model prowadzynio powinniyn byc taki" wykladom piyniondze na cajtung i promocja, dostarczom ciykawych artikli i jakosciom zdobywom czytelnikow.
    Chcecie zyc w nowoczesnym panstwie, rynkowyj demokracji to musicie sie dostosowac do regul rynkow. Niy ma na cos popytu to sie niy sprzedo.

  • ~Gość.
    2015-12-11

    Nasz powiat jest tak mały że każdy wszystko wie... Jak nie dziś to jutro. A pisanie o pogodzie, o otwartym orlenie i że przeszkolenie nabiera kształtów (trzy pierwsze posty które mi się wyświetliły) to takie niusy Że mój blok oszalał. Jakie pieniądze takie tematy.

  • ~Romek
    2015-12-11

    Serwis lokalny który przed wyborami wspierał jak może Platformę po wyborach atakuje PiS. To jest teraz rzetelne dziennikarstwo? ;) Zawsze po wyborach były czystki i rozdział stanowisk, ale tylko 8 lat rządow PO było demokratyczne, a teraz wszystko co "niezależne" z Lisem na czele upada.. \r\nPs: Więcej takich artykułów, a na pewno Niemcy będą cytować. \r\n\r\nSztama GTS \r\nZ faktu masz taką wiedzie? Rzuć jakimiś liczbami, a nie hasłem ja wiem najlepiej i macie mnie słuchać -.-

  • ~ Sztama Gts Bojs
    2015-12-10

    Jak wygląda dofinansowanie i jego skutki można zobaczyc na przykładzie kopalń, publicznej opieki zdrowotnej (zwłaszcza pysznych obiadków) czy mediów publicznych.
    Jeśli coś jest ludziom potrzebne to za to płacą, jesli nie - to zwykle nie.
    Pomijam fakt, że na urzedowe gazetki propagandowe wydaje sie w ciagu 4-letniej kadencji kilkaset tysiecy zł, podczas gdy można bylo wydac te pieniadze lepiej.
    Władzy na rece powinny patrzec przede wszystkim NGO i lokalne stowarzyszenia, a gdy trzeba - prokurator. Reszta ważnych informacji może sie ukazywać na serwisach miejskich, ewentualnie w gazetce która sama na siebie zarobi (tak było w Tychach jakiś czas, nie wiem jak sie to skonczylo.)

  • ~czytelnik
    2015-12-08

    Szanowny Panie Redaktorze, dobrze że Pan zauważył, iż w Francji media lokalne są dotowane, ale nie wolno zapominać, kto do takiej sytuacji doprowadził. Hasło, że biznes nie ma barw narodowościowych, to mamy ponad 80% prasy w rękach zagranicznych i chyba Panu nie trudno sobie odpowiedzieć na pytanie, kto ciągnie za sznurki, kto dyktuje warunki,kto na czele danego pisma stawia dyspozycyjnego redaktora i czyich interesów ma pilnować. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to w Niemczech ustawowo jest zapisane,iż około 90% mediów musi być w rękach kapitału Niemieckiego Martwi się Pan,iż nie będzie miał kto patrzeć na ręce władzy, no cóż, czy znikający dodatek Dziennika Zachodniego to robił? mam wątpliwości. Dopóki nie zmieni się tendencja właścicielska, tj. powrót w ręce kapitału Polskiego, solidność, rzetelność dziennikarska, to możemy zapomnieć o jakichkolwiek zmianach, w tym finansowym.




  • ~gosc
    2015-12-08

    Ale przecież o to chodzi, żeby władzy nie kontrolować i żeby nie pisać. Trudno nie zgodzić się z poprzednim wpisem. Nie interesuje nas miasto, kto i jak nim rządzi. A władza lokalna robi wszystko aby niezależne media spacyfikowac. Wtedy mogą robić co chcą i jak chcą pod przykrywką "władzy nadanej z woli mieszkańców ". Trudno też dzisiaj szukać społecznikow- ludzi którzy robią coś tak ad hoc...Dzisiaj staliśmy się społeczeństwem konsumpcji. To jest przykre i smutne, ale sorry taki klimat mamy. Każdy ma jeden cel- jak coś robię to musze na tym zarobić. Serwis również nie jest od tego wolny. Trudno znaleźć artykuły dotyczące spraw miast powiatu. Piszecie tylko o sprawach łatwych, żeby nie podpaść, nie naraxic sie. Panie Dominiku czyż tak nie jest?

  • ~Azazello
    2015-12-08

    Co dalej? Nic. Ludzie mają w d*** co się dzieje, ich nie interesuje miasto a to co jest w gazetce z marketu..