O FILMIE OD KUCHNI

"Silent Lake" o straszącej na Mazurach Galindzie to ostatnia produkcja Wojciecha Stuchlika, człowieka filmu z Lędzin. Rozmawiamy też o kolejnym jego obrazie, którego akcja będzie się dziać na Manhattanie.

Rozmawiał Dominik Łaciak.

Twoim pierwszym filmem był "Sparrow", w tym roku wyprodukowałeś "Silent Lake". Dwa horrory. Skąd taka sympatia to tego gatunku?

Po pierwsze: zdecydowanie lubię horrory. Po drugie, z reżyserem "Silent Lake", Mariuszem Kuczewskim, poznałem się na festiwalu horrorów. A po trzecie, taka konwencja jest dobra ze względu na budżet.

Normalne filmy fabularne potrzebują nawet do 40 dni zdjęciowych. Trzeba kręcić zbliżenia i szerokie plany. To pozawala zrobić średnio trzy sceny dziennie, a scenariusz zazwyczaj składa się z kilkudziesięciu scen. Możecie sobie wyobrazić, ile to może wszystko kosztować.

A wasz budżet był skromny.

Tak. "Silent Lake" kosztował zaledwie 50 tys. zł, dlatego mogliśmy sobie pozwolić tylko na dwanaście dni zdjęciowych, małą grupę aktorów i ogólnodostępne lokacje - mazurskie jezioro i łódkę.

Każda z naszych scen jest zrealizowana w podobny sposób. Bohater budzi się, wychodzi z budki i nic więcej wokół nie ma. To zdecydowanie skraca czas produkcji. I zmniejsza koszty.

Jednak fabuła filmu nie jest znowu taka prosta. Interesujące jest w niej to, że cała historia wydarzyła się już na początku, a później my, widzowie, powoli trawimy ten dramat. Czy to był świadomy zabieg?

Nie do końca. Scenariusz z założenia był linearny, czyli mieliśmy śledzić co się dzieje po kolei. Lotnisko, wyjazd na mazury, przygoda, przemiana bohatera, itd. To, co teraz możemy zobaczyć na ekranie, jest siódmą wersją montażową filmu.

Pierwszą wersję filmu pokazaliśmy w lutym.Późnej były pokazy w Koszalinie i w Gdyni. Po każdym takim pokazie reżyser miał okazję rozmawiać z publicznością, wysłuchiwać różnych uwag. Potem zawsze coś poprawialiśmy. I to jest siódma wersja. Ostateczna.

Na łamach Serwisu Lokalnego pisaliśmy o twoim najnowszym filmie. Portale plotkarskie napisały, że rolę dla Piotra Adamczyka załatwiała Weronika Rosati. Ciebie przedstawia się jako kogoś bardzo poważnego, mitycznego producenta z Ameryki. Jak to zrobiłeś?

Pracuję od rana do wieczora i cały ten czas przeznaczam na projekty filmowe. Nie da się od razu zrobić dobrego filmu z gwiazdami i z wysokim budżetem. Inwestorzy nie zaufają danej osobie od razu. Trzeba się starać z projektu na projekt. Dbam, żeby w każdym kolejnym przedsięwzięciu było lepiej.

A co do Rosati i Adamczyka. 

Przeprowadziliśmy casting w Warszawie, zaprosiliśmy wiele osób. Przyszła Weronika Rosati
i się sprawdziła. Zaprezentował się także Piotr Adamczyk i on także spodobał się reżyserowi.

Idealnie pasowali do ról w filmie.

A czy była jakaś gwiazda, która się nie sprawdziła i musieliście jej podziękować?

Z popularniejszych aktorów była też Julia Pietrucha i Michał Żurawski. Na casting zaprosiliśmy osiemdziesiąt osób, nie pamiętam wszystkich. Z tej grupy musieliśmy wybrać tylko kilkunastu.

Kiedy ten kolejny film?

Wszystko wskazuje na to, że 27 stycznia zaczniemy zdjęcia. Będą trwały do 22 lutego. Jeszcze pozostała kwestia dopięcia niektórych kwestii finansowych. Jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, to może za rok znowu tutaj się spotkamy.

Mój najnowszy film będzie thrillerem. Jest to opowieść o młodej biotechnolożce, która została porwana i zamknięta w pomieszczeniu bez okien. Terror trwa około 12 miesięcy. W ciągu 90 minut filmu będziemy mogli zobaczyć jej przemianę. Po drugiej stronie toczy się całe dochodzenie. Ona ma okazję wszystko obserwować i słyszeć, prowadzi dialog z porywaczem. No i najważniejsze: pytanie, czy z tego wyjdzie, czy nie.

Na pewno wyjdzie, bo jest główną bohaterką.

To się jeszcze okaże.

Dziękuję za rozmowę.

*

Wywiad na podstawie rozmowy przeprowadzonej podczas halloweenowego spotkania Dyskusyjnego Klubu Filmowego Projekt:KINO! w kinie Piast w Lędzinach. Organizatorami klubu są Miejski Ośrodek Kultury w Lędzinach oraz Stowarzyszenie Młodzi Aktywni. Tekst opracował Jacek Moryc.

O najnowszym filmie Wojciecha Stuchlika pisaliśmy w artykule GWIAZDY W FILMIE LĘDZINIANINA

Foto z planu Silent Lake: http://www.wsfp.pl/

POWRÓĆ DO STRONY GŁÓWNEJ
Dodaj komentarz
Aby uniknąć każdorazowego podawania nicku oraz przepisywania kodu z obrazka, zarejestruj się.
Jeśli masz swoje konto, zaloguj się.